ABORCJA JEST OK

Aborcja jest OK?

17.02.2018 r. w Wysokich Obcasach ukazał się artykuł, na temat aborcji. Okładka promująca, na pierwszej stronie nie mówi wszystkiego, ale wiele potrafi powiedzieć. W jakim miejscu trzeba być w stosunku do swojej kobiecości, aby założyć koszulkę, z uśmiechem, i tekstem, że aborcja jest ok? Szokujące, przerażające, głębokie.

Nie oceniajmy po pozorach, spójrzmy tym kobietom głębiej w oczy i poczujmy co siedzi pod spodem.

Kobiety przychodzą do mnie na warsztaty Ustawień Systemowych wg. Berta Hellingera z różnych powodów. Nie zawsze z tematem aborcji, tak z głowy, bo czasami przychodzi jakaś kobieta i zaczyna mówić, o tym, że jej firma kuleje. To mówi język, ale w tej pracy patrzę na ciało. Ręce wędrujące od górnej części ud, po kolana, i tylko liczę, ile razy Ona to robi. Czasami raz, a czasami dwa, trzy, pięć.

Spięta miednica, spięta macica, pas miednicy zablokowany, ściśnięta szczęka, wąskie od napięcia usta, i to spojrzenie, jakby ktoś miał ją właśnie przyłapać… na morderstwie. Złość, gniew, wkurw, ale taki do kości, do szpiku kości – tam zapisują się traumy, zwłaszcza te głębokie, nie na darmo w mowie potocznej pojawia się stwierdzenie – „poczułem to do kości” – czyli jak? Właśnie głęboko. Głęboki zapis w strukturę ciała, najgłębsze traumy, często rodowe, pokoleniowe.

W jakim miejscu trzeba być, aby stwierdzić z uśmiechem, na twarzy, że aborcja jest ok?

Każda ma do niej prawo, kobiecie to wolno zrobić, ale pierdolenie – za przeproszeniem, że chemicznie i że w ciągu 72 godzin… to nie ma znaczenia, i to nie filozofia, tylko biologia, i to, co pokazuje się w polu.

Bez oceniania… naprawdę nie ma znaczenia, na jakim etapie prenatalnym jest podjęta ta decyzja, i na jakim etapie jest dokonana aborcja. Konsekwencje są zawsze takie same. Zazwyczaj rozpada się związek, pojawia się blokada, i zamrożenie w ciele kobiety, jeżeli żyją już jakieś dzieci, to zaczynają się bać matki, i zazwyczaj same nie pozwalają sobie na sukces.

Jak tak patrzę na te wszystkie, które krzyczą najgłośniej, to widzę gwałty w rodzinie, poobcinane piersi, przemoc mężczyzn, i wielokrotne gwałty.

Nie w tym pokoleniu, ale gdzieś dalej… może u babci, może u prababci, może jeszcze dalej. Wojna i to, co po wojnie, to co na wsiach, gdy przechodzili żołnierze, którzy wyzwalali, to sekrety historii. Gwałcili Amerykanie, Rosjanie, Niemcy, Polacy… gwałcili wszyscy. Stres ponad wytrzymałość, kontekst bezprawia, świadomość, że jestem tutaj tylko na chwilę, brak męskiego, które by ochroniło, bo poszło walczyć, i nie wróciło w ogóle, albo nie wróciło na czas.

I żeńskie wystawione na pożarcie, przez dzikie, pierwotne, wygłodniałe męskie, w ciemnej stronie duszy.

I co w takiej młodej kobiecie, być może jeszcze przed tą zbrodnią, dziewicy, mogło się pojawić, po zbiorowym gwałcie, i przemocy…

krzyk, płacz, bezsilność, wkurw do kości. Co w takiej, która czekała na męża, który wróci z wojny… co w takiej mogło się pojawić? Co w takiej, która marzyła o rodzinie, po takiej akcji mogło się pojawić? Ano, aborcja jest ok!

Przez te młode kobiety krzyczą ich babki, prababki, ciotki, matki, które niosły tę złość przez lata…

… które doświadczyły tych wszystkich okrucieństw dziesiątki lat temu.

Młode kobiety dzisiaj krzyczą za nie wszystkie. Za te, którym zatykano usta, za te które gdzieś w Pasikurowicach, w stodole miały zawiązane ręce, zakneblowane usta, które butem były przyciśnięte do ziemi.

Te hasła to krzyk sprzed dziesiątek lat, to echo tego krzyku, niewidzianych, pominiętych, często zabitych, sponiewieranych kobiet.

Zamknij oczy i popatrz na nie. Nieważne, czy jesteś mężczyzną, czy kobietą. Proszę zamknij oczy i popatrz na nie. Zobacz te zaciśnięte pięści, te zęby, które miażdżą się nawzajem w zacisku, te oczy przesiąknięte krwią, i to sponiewierane łono kobiety, która potrafi rodzić tak piękne rzeczy. Tą zbrukaną bieliznę, zobacz to, i poczuj w swoim ciele, które miejsce tak głośno krzyczy. Popatrz na nią, na tę kobietę, i powiedz do niej wewnętrznie

– „Teraz możesz we mnie wybrzmieć.”

llklI poczuj jak powoli coś się rozluźnia, jak powoli coś zaczyna topnieć. I oddychaj… głęboko oddychaj. A jak już wybrzmi… to głęboko pokłoń się przed jej losem… przed losem sprawców, przed czymś większym, co połączyło tych dwoje w jedno.

Popatrz też na dzieci, z tych gwałtów… na te wszystkie, które się narodziły, i na te wszystkie, które nie miały szansy się narodzić. Popatrz na całość, na wszystkich, którzy mieli w tym udział. A potem wycofaj się… z szacunkiem.

„Jestem tu za mały, za mała, kochana prababciu, babciu, mamo, ciociu – nic tutaj nie mogę.”

„Na Twoją pamiątkę, pozwolę sobie na inną historię z mężczyzną. Na taką historię, na którą będziesz mogła popatrzeć i z łzą w oku uśmiechnąć się. Na taką historię, w której będziesz we mnie i przeze mnie wyśnisz swój sen, o szczęśliwej rodzinie, o szczęśliwym macierzyństwie, o szczęśliwej radosnej kobiecości”

.. i poczuj jakie ciepło i rozluźnienie wpływa gdzieś głęboko, w twoją miednicę. Oddychaj tym, a potem odwróć się do swojego partnera, do życia… i powiedz –

„Nadchodzę.”