ZOSTAWIĆ

Czasami a może i nawet częściej, niż moje „czasami” ludzi trzeba zostawić. Nawet jak widzisz, że pchają się pod koła ciężarówki. Nie ratować, ostrzegać, ale z ciepłem w głosie. Może jedynie pytać, czy chcą usłyszeć Twoje zdanie. Nie zmieniać na siłę, i podstępem, bo zaczną Cię gryźć, wściekać się, i stracisz relacje, może przyjaźń, może nawet związek, lub małżeństwo.

 

Często, ten który mówi prawdę, zostaje najgorszym wrogiem, bo niszczy iluzję, a my kochamy iluzję, a jej rozpad, rozkład najbardziej boli.

 

Ludzie chcą iść, tam gdzie idą, i nawet jak widzisz, że to ich światełko, to reflektory nadjeżdżającej 16 kołowej amerykańskiej ciężarówki, i lecą jak ćmy do sztucznego światła elektrycznego pastucha, to zostaw. Podaj chusteczkę, nie wycieraj łez, nie rób za dużo, powstrzymaj się, zatrzymaj się w pół kroku, zapytaj czy ktoś potrzebuje Twojej pomocy. Tak będzie Ci się lżej żyło.

 

Chcemy mieć wybór. I czasami po raz kolejny ładujemy się w coś, co sensu już nie ma. Ktoś kto stoi z boku, już dawno to widzi, już zauważył, że miotasz się jak zwierzę w klatce, ale Ty nadal wchodzisz, do tej samej rzeki, choć czasami to już ściek.

 

Umieć nie pomagać, gdy nikt nie prosi, to umieć się powstrzymać, a czasami powstrzymanie od ruchu, działania więcej dobrego wnosi, niż samo działanie. Nie widać tego, na zewnątrz, widać tylko zatrzymanie w pół kroku, powstrzymany ruch, skupienie w oczach… i to wystarczy.

 

Najtrudniej jest patrzeć na bliskich. Tych, z którymi w jakiś szczególny sposób się połączyliśmy. Wchodzą kolejny raz w ten sam schemat, i wiemy jak to się skończy, i nic zrobić nie możemy. Tylko patrzeć, jak makijaż spływa po policzkach. Wiedzieć, gdzie jest nasze miejsce, i nie wychodzić poza nie, to mądrość. Większość naszych dramatów zaczyna się od tego samego ruchu. Ktoś chce być większy niż jest w rzeczywistości. Dziecko przypomina o mamie, babci, kochance ojca, kochanku matki, ktoś przypomina o martwym rodzeństwie, nie pozwalając sobie na osobisty sukces. Kogoś zabrakło, ktoś przypomina, ktoś stoi nie w swoim miejscu.

 

Życie wtedy staje się nie do zniesienia.

 

Zgodzić się na swoją małość. Na swoje miejsce. Na swoje ograniczenie. Na swoją bezradność w obliczu większych sił, i umieć się poddać, jak trzcina na wietrze. Puścić, nie spinać się, zostawić, i tylko patrzeć, w bezruchu, bo każdy ruch jakby stawał na przeszkodzie większemu planowi. Trzeba umieć zaufać, że to co się dzieje prowadzi do większej zgody i harmonii, nawet jak my widzimy tylko zagrożenie i chaos.

 

Taka postawa to mądrość.

 

Mirek Piotr Czarko Wasiutycz
www.czarko.pl